Ja działam
a mój Bóg / Światło / Wszechświat
się mną opiekuje.
Bardzo dziwne było we mnie odczucie, że
ja nie chcę, żeby Bóg mnie prowadził,
bo ja chcę sama…
Bo On na pewno ma dla mnie jakiś inny plan,
który nie do końca będzie mi pasował.
Dziwne prawda?
Ale może nie mówiąc tego nigdy na głos,
właśnie to odpycha nas
od poproszenia Go o pomoc?
Było to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie.
Bardzo ciekawa przygoda.
Kiedy spróbowałam poprosić.
Kiedy poddałam się
i oddałam moje życie Jemu.
Kiedy poprosiłam o Prowadzenie i Błogosławieństwo.
Zaczęły dziać się w moim życiu Cuda.
Nie czekam,
aż mi biały gołąb zleci z nieba.
Działam zgodnie z własnymi planami i odczuciami.
Ale!
On toruje mi drogę.
Wspiera mnie.
Trzyma mnie za rękę.
A ja rosnę.
Czuję, kiedy coś mam zmienić.
Czuję, kiedy ktoś albo coś mi nie służy.
Ale ja nie widzę szerszego obrazka,
tak jak widzi
– On / Energia / Światło.
Cuda to małe słowo.
Sama bym sobie tego lepiej nie wymyśliła.
Więc działam – tak jak umiem,
ale On załatwia resztę,
której ja jeszcze nawet nie widzę.
I wiecie co dzieje się ze mną?
Błyszczę dochodząc do swojej prawdy,
talentów
i możliwości.
Moje serce uczy się być spokojne
nawet jak trzęsie,
bo po 3 latach codziennej praktyki
– medytacji i modlitwy,
wiem, że nawet jak trzęsie moim światem,
to ta zmiana,
której sama zbyt bym się bała podjąć,
jest mi potrzebna do mojego rozwoju,
do spełnienia mojej prośby,
do wysłanej co dzień modlitwy i Intencji.
Siła naszej manifestacji
jest większa niż sobie wyobrażamy.