Po co mam to Widzieć?

Widzieć to MÓC coś z tym zrobić.
Nie musimy.
Widzieć jednak coś 
to dać sobie w ogóle 
szansę na Wybór.
Widzieć to wyższy poziom Bycia.
Bo to boli.
Ty widzisz 
A ktoś …nie.
I nic z tym nie zrobisz.
Nie zmienisz nic za kogoś.
Tak trudno zrobić to za siebie.
Za kogoś to po prostu nierealne.
Nie zmienisz kogoś i nic w nim.
Tą Moc ma tylko ta osoba.
Jak jednak często używamy naszej energii 
by to ktoś zobaczył. 
Pożałował. 
Nauczył się. 
Przeprosił.

Nic z tych rzeczy się nie wydarzy.
Będziesz strzelać, 
czy zrobisz z siebie ślepca?


Widzieć to dać sobie Wybór.
– Czy to akceptuję?
Widzieć to dać sobie też Wybór
– że nie chcę widzieć.

Wtedy jednak nie jesteś w stanie się rozwijać..
Pozostajesz na poziomie,
na którym zaczyna Ci się już dawno nudzić, 
ale boisz się, że światło Cię zmiecie.
Światło pokaże Ci jednak drogę 
jak to przejść.
Z szeroko otwartymi oczami.
Feniks.
Odradzasz się po każdym zderzeniu 
ze swoją zapomnianą prawdą mocniejszy.
Odważniejszy.
Czy to prosty proces chodzić dwa dni 
jakbyś był sierotką?
Jeśli właśnie odkryłeś swoją dawno 
zagrzebaną prawdę i żegnasz mamę, 
na którą czekałeś 30 lat w korytarzu 
swojego dawnego domu to nie.
Czasami jest trudno.
Ale nie zabiło mnie to 
a dało siłę bym poszła po siebie samą właśnie tam.
W czeluści moich głębokich ran.

Po co była mi ta wiedza?
Bym mogła w końcu przestać na nią czekać.
Podświadomie ilu z nas czeka wciąż 
na któregoś ze swoich Rodziców?
Wielu.
Chodzimy i bawimy się w dorosłość 
czekając w środku aż ktoś nas tam w końcu przytuli do cholery.
Nikt jednak nie przyjdzie.
Uau.
To dopiero odkrycie.
I ja tak miałam??
Tak. 
Dokładnie tak.
Osłupiałam, gdy się o tym dowiedziałam.
Skąd wiedziałam?
Moje łzy leciały jak szalone.
Jak miałam wziąć odpowiedzialność 
w całości za moje życie?
Jak mogłam w pełni stanąć do mojego życia? 
– gdy Moja Mała Dziewczynka szlochała 
wciąż w tamtym korytarzu..

Po to schodzę do mojego środka.
Po siebie.
Dziś – sama po siebie.
I wychodzę z tego za każdym razem silniejsza.
Bo za każdym razem jestem pełniejsza.
Bo za każdym razem jestem bardziej kompletna.
Czy to prosty proces chodzić potem 
jak sierotka i tydzień?
Nie.

Ale potrzebny –
bym na jeden raz na zawsze 
już do czegoś nie wracała.

To jak ze smutnie rozgniewanymi 
piosenkami miłosnymi.
„Ty k… jedna tak mam Cię w dupie, 
ale wrrrróóóóóóóóóć ou ou ou…”
Czy Autor ma zamkniętą sprawę?
No nie.
Jeśli w Twoich myślach wciąż powracasz
w smutku lub złości do czegoś 
to nie oznacza, że już to jest za Tobą.
Oznacza to, że wciąż to wleczesz.
I póki do tego nie usiądziesz.
Sam ze sobą. 
Nie poczujesz.
Będzie tak zawsze aż do śmierci.

Tak więc ponawiam pytanie, 
czy to trudne przeżywać te emocje 
by je raz na zawsze pożegnać 
i iść dalej w większej lekkości? 
Trochę Tak, 

ale Warte jest to wszystkiego.
Nasze uwolnienie.
Odpuszczenie.
Przestrzeń, 
by w końcu spokojnie oddychać..


To wszystko jest warte tego czasu 
by nasze życie uporządkować 
i … żyć 🙂

AKCEPTACJA – TO KLUCZ DO ODPUSZCZENIA

Czemu nam tak trudnoto zrobić? Bo nie chcemy zaakceptować faktu – który boli. Żonglujemy sobie nim. Wymyślamy. Ośmieszamy. Zagłuszamy.…

Zostaw odpowiedź

You May Also Like

Odkryj więcej z Sandra Singer

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej