Wstawanie o świcie.
Czemu?
Bo mam przestrzeń tylko dla siebie.
Sama nie wiedziałam jak bardzo dużo zmienia to w moim życiu, dopóki nie spróbowałam.
Czy to łatwe?
Nie.
Ale warte wszystkich starań, by się tego nauczyć.
By zacząć to świadomie wybierać.
Bo gdy wstaje tak wcześnie to tak naprawdę wybieram Siebie.
Mam czas, którego potrzebuje by ogarnąć myśli, odnaleźć w sobie spokój i dystans na cały dzień
i czerpać z mojej intuicji i inspiracji.
Jakość, którą w sobie mam, gdy budzę moich chłopaków bardziej uśmiechnięta i już z siebie zadowolona, jest totalnie inna niż gdy budzę się równo z nimi i próbuję wszystko skleić na raz.
Ich, mnie, moje myśli, dzień, wtedy to za dużo, wtedy nie mam w środku mnie tego świętego spokoju i dystansu,
by już nie tylko „przeżyć” ale ŻYĆ czasem, który mam na dziś.
I to robi mój dzień.
Ta różnica.
To moje „poświęcenie” dla samej siebie.
Gdy ja jestem silna i spokojna,
mogę tworzyć moją silną i spokojną Rodzinę.
Z emocjami, które wibrują wysoko.