Częściej to nie w nim czy z nim jest praca.
Ta praca jest do wykonania przeze mnie.
Ta praca jest o mnie.
On reaguje na moje zmiany.
Inaczej walczę z nim i ze sobą.
Inaczej mam turbulencje do kosmosu.
I tak, mam i ja 🙂
Dziecko codziennie pokazuje nam drogę.
To moje zadanie bym była dość uważna,
by wyłapać co się dzieje i jak to zrobić.
Denerwujemy się na te nasze dzieci
„No nie mógłbyś przestać?!”
„No nie mógłbyś być już cicho?” 🙂
Mógłby. Będzie.
Jak Ty zrobisz swoją pracę.
Kto tu jest Dorosły?
Kto uczy się jak przeżyć na tej ziemi dłużej?
On Ci nie pomoże.
Ty za to możesz pomóc jemu.
Im bardziej urosnę
– tym więcej dam swojemu dziecku.
Im więcej będzie we mnie spokoju
– tym więcej dam spokoju jemu.
Kierunek nie jest od Dziecka do mnie.
Kierunek jest – ode mnie do Dziecka.
On pokazuje Drogę.
Ja ogarniam, jak to zrobić.
Jak nie umiem?
Czasami a nawet często nie umiem,
nie wiem,
to jest i nowe i trudne.
Uczę się, szukam, sprawdzam,
eksperymentuję w praktyce co działa na nas, to proces.
I ten proces też zaczyna się od Rodziców.
Nigdy na odwrót.
Dzieci nie wiedzą jak sobą zarządzać.
Czy to nie śmieszne,
że wymagamy tego od nich?
A sami potrafimy?
Więc też życzę sobie i innym
trochę luzu w szelkach.
I śmiechu z bezsilności.
Jeśli zapamięta moje dziecko trochę więcej
tego bezradnego śmiechu
niż krzyku
to chyba nic mu się nie stanie.
Tyle ile damy
– on da swoim Dzieciom.
Czasem może lepiej,
żeby też podał dalej ten uśmiech.
Nawet jeśli bezradny.
Gdy mi się trzęsie, a jeszcze nie wiem,
jak ogarnąć
– jedyne czego szukam
to swojego Spokoju.
Dopiero w swoim spokoju
mogę oddychać
i robić przestrzeń na
nowe sytuacje,
inne rozwiązania
i dystans,
który chroni mnie bym nie wyorbitowała
kolejny raz z czasoprzetrzeni naszej planety 🙂
Oszczędzam sobie wtedy chociaż
poczucia winy,
że nakrzyczałam
głośniej niż moje dziecko..
Czasami to ja idę za moim Dzieckiem.
Read Next
Jak przejść przez trudny czas?
Przejdź dokładnie środkiem. Poczuj wszystko. Wyprostuj się i nabierz powietrza. Otwórz oczy i podnieś swój wzrok. „Nie bój się”…