Dopiero gdy mamy i czujemy
wielką POTRZEBĘ
– patrzymy, szukamy, zmieniamy.
Gdy jest nam dobrze
– stoimy w miejscu.
Czasem dobrze jest postać
w dobrym miejscu.
Ale wracając do tej wewnętrznej potrzeby
– spokoju, radości i odpuszczenia,
gdy nagle stoimy w nie-wygodzie
chcemy rozwiązań.
I chcemy ich teraz.
Te rozwiązania zawsze leżą wewnątrz nas samych.
Czekają na nas.
Aż się ockniemy.
Obudzimy.
Zechcemy inaczej.
Odkąd byłam małą dziewczynką kochałam psychologię.
Uwielbiałam obserwować ludzi.
W mojej ekstrawertyczności jest to dość dziwna sprzeczność.
Łącząc to z wysoko wrażliwością osiągnęłam poziom master
w zamęczaniu siebie nie-zrozumieniem siebie i ludzi.
Poszłam nawet na psychologię, ale po dwóch latach,
za milionem słów
milionów teorii i książek
moje naturalne czucie ludzi i siebie zaczęło gasnąć.
Szłam więc swoją własną drogą
poszukiwań, książek i doświadczeń.
Obserwacji i kursów.
By pomóc sobie.
By zrozumieć siebie.
By nauczyć się żyć lekko.
Myślę, że sztuka, którą znalazłam
jest w ŁĄCZENIU.
Jest w codzienności.
Jesteśmy złożeni z tylu kolorów,
emocji, historii, schematów,
nawyków, założeń, przeświadczeń.
“Tyle tego jest,
że daj mi jedno zdanie,
które zmieni mój świat.”
“Tyle tego jest,
że daj mi receptę jak i ja mogę
dodać trochę smaku do mojego dnia.”
Tak więc zawsze brakowało mi nazwania
tego wszystkiego w bardziej prosty sposób.
Tego, co w nas.
Tego, co nami rządzi.
Tego, co zmienia nasze relacje.
Tego, co zmienia nas samych.
Co daje wolność i lekkość
w naszym codziennym przeżywaniu kolejnego dnia.
Bo one przychodzą po sobie
A my mamy dość.
“Jak mam się uśmiechać do cholery
jak chce mi się krzyczeć?!”
Jeden krok.
Jedno zdanie.
Jedna zmiana.
Tylko spróbuj.
Popatrz z ciekawości.
Poeksperymentuj.
Po cichu.
Tylko w sobie.
Gdy już jesteśmy dorośli chcemy lecieć.
Ale nagle okazuje się, że to, co nazbieraliśmy do tej pory wiąże nam nogi.
Nie jesteśmy w stanie podskoczyć.
A chcemy nauczyć nasze dzieci latać.
Jesteśmy ciałem, umysłem i duszą.
Jesteśmy wielką zagadką do odgadnięcia.
Jesteśmy pięknymi Istotami do odkrycia.
W całości.
W zgodzie.
W podążaniu do siebie.
Zapraszam do mojej Mapy Skarbów.
🙂
Jak mam pracować ze sobą?
Jak to wszystko połączyć?
W naszym skomplikowaniu jest ścieżka.
W naszym chaosie jest poukładanie.
Wyszło mi to spontanicznie
i z intencją najbardziej prostego przekazu drogi,
którą każdy z nas może podążyć
do środka siebie samego.
Taka pigułka mini – obsługi.
Ale też połączenie nas jako całości
– ciała (korzenie), umysłu (psychologia)
i duszy (nasze serce i czucie).
Poznać samego siebie –
to zaraz za strachem 🙂
– odkrycie najpiękniejszej podróży swojego życia!
Po co mi Praca Własna?
Read Next
Jak mam pracować z Mapą Myśli?
*Wszystkie Hasła są połączone z wcześniejszymi Tekstami które ukazały się od 20.06.2025 Zaczynam od Klepsydry – to ja kiedyś. Zagubiona…